Opublikowano:

Najlepsze miejscówki z szamą w Polsce

Podróżując po Polsce w ramach konwentowych wojaży, często sprawdzam miejsca gastronomicznej rozkoszy lub koszmaru. Zarówno stacjonarne bary i restauracje, jak i foodtrucki. Abyś skorzystał(a), na co najmniej dobrej i przystępnej cenowo szamie, sporządzam wiecznie żyjącą Listę Najlepszych Miejscówek z Szamą w Polsce! (w skrrrrycie: LNMZSWP!).

Trzeba Ci wiedzieć, że Wujek Franki potrafi zrobić w kuchni to i owo i nie zadowoli się pierwszym lepszym kebabem czy foodtruckiem. Choć na pewno je sprawdzi. Zazwyczaj później będzie żałował.

Chwilowa krótkość listy nie wynika z tego, że tak mało miejsc jest wartych polecenia, jeno z faktu, że chcę dać już jakieś rekomendacje, a niekoniecznie chce mi się pisać za jednym posiedzeniem kolejną księgę Pana Tadeusza, jeśli łapiesz alegorię.

Foodtrucki

Ostatnimi czasy znalezienie foodtrucka z dobrą szamą graniczy z cudem…

Burrito in love

…tym milej zakoczył mnie przyczułek meksykańskiej kuchni w postaci foodtrucka Burrito in love. Okazało się, że mój foodie-sonar zadziałał należycie i wyhaczyłem go już na początku wiosenngo Warsaw Comic Conu. Pierwszy strzał w postaci burrito z chili con carne trafiło w punktu zarówno pod względem kompozycji smaku jak i ostrości. Tak jest! Kolejne podejście, tym razem do burrito z wołowinką, również zadziałało jak trzeba. Świetna kompozycja dodatków, sosu, właściwa konsystencja – cud-malina.

Trzeciego dnia konwentu postanowiłem zaszaleć i sprawdziłem również wersję burrito z wieprzowiną. I tu zawiodłem się srodze, bo mimo dużej ilości mięska okazało się ono suche :(. A to jeden z największych grzechów jaki można popełnić na mięsie. Nie wiem czy był to jednorazowy wypadek przy pracy, czy standard, ale tak czy siak macie 2 rodzaje burrito, które mogę spokojnie polecić o każdej porze dnia i nocy.

FB: facebook.com/burritoinloveee/

Lokale stacjonarne

Poznań – Kraszkebab

Kiedy idę na kebaba, moją jedyną nadzieją jest to, aby był ostry tylko w jedną stronę. I to wyczerpuje oczekiwania większości z nas, bo 99% kebabowni w Polsce ssie bardziej niż Sasha Grey u szczytu kariery.

Od tej zasady są pewne wyjątki. Jeden z nich znajdziemy w Poznaniu. Kraszkebab jest znanym i uznanym przybytkiem kebabowej rozkoszy. Co zaskakuje dodatkowo to wybór mięs, rodzajów “opakowania” (samych tortilli są chyba z 3 rodzaje), sosów (kosmiczny odjazd!) i pełna kontrola nad dodatkami.

Niezależnie od wybranej opcji spodziewajcie się świeżości składników i rewelacyjnego smaku. W bardziej obleganych porach na swojego kebsona w Kraszu trzeba czekać nawet 45 minut.

Na szczęście czekanie i konsumpcję umila ogródek na tyle knajpy. Leżaczki i oficjalna  możliwość wnoszenia własnych napojów rozweselających dodają dodatkowego splendoru. Podczas ostatniego Pyrkonu spędziliśmy w ogródku 3 bite godziny przegryzając kebaby frytkami i na odwrót.

Kraszkebab znajduje się 10 minut spokojnego spaceru od Międzynarodowych Targów Poznańskich, co stanowi dodatkowy atut, jeśli akurat tam jesteś.

Kraszkebab to jeden z tych streetfoodowych przybytków w Poznaniu, które po prostu trzeba znać.  

BEWARE! Sos chipotle jest piekielnie ostry, nawet zmieszany z innym!

FB: facebook.com/kraszkebab/

Warszawa i Pruszków – bar Hanoi

Klasyczny „warszawski chińczyk” prowadzony oczywiście przez Wietnamczyków. Tak przynajmniej zakładam, po nazwie lokalu mieniącej się stolicą Wietnamu. To duże zobowiązanie, ale zostało udźwignięte. Patrząc na bar z pozycji menu i grafiki strony możemy zostać zaskoczeni. W tym wypadku pozytywnie: świeżością produktów, dobrym smakiem i dużymi porcjami. Czyli, to wszystko, co lubimy najbardziej. Po całym dniu na konwencie wszamałem zupkę wontom z makaronem chińskim. Makarony jadłem lepsze w życiu. Z kolei lekkość samego bulionu została zrównoważona wyrazistością, chrupkością i świeżością warzyw. Kurczak po seczuańsku również zrobił robotę. Chętnie sprawdzę kolejne pozycje w menu.

Dodatkowy plus baru Hanoi stanowią niskie ceny. Spory ruch zdawał się potwierdzać moje obserwacje, że tubylcy darzą tą miejscówkę dużym zaufaniem.

Sprawdzając jedynie pruszkowski przybytek, nie mogę wypowiedzieć się o warszawskim, ale zakładam, że jest to warte weryfikacji, której zamierzam dokonać w pierwszym możliwym terminie. 🙂

www: bar-hanoi.pl
FB: chyba brak, ale zobacz na www to zrozumiesz dlaczego 😉

Gdańsk – Mesobox

Charakterystyczny czerwony kontener przy samym przystanku SKM Gdańsk-Przymorze, w którym znajdziesz bardzo dobrej jakości japoński street food. Pierwsze co powinieneś tam  zamówić to zupę ramen, nad którą masz pełną kontrolę – zarówno nad bazą w postaci bulionu, jak i rodzajami makaronu i dodatków. Nie jestem wielkim znawcą kuchni japońskiej, więc nie mam zamiaru się wymądrzać, ale ramen w wykonaniu Mesobox jest to po prostu pycha.

Bardzo ciekawa pozycja w menu Mesobox to japońska wariacja na temat sushi-kebaba (z powodu składników z kebabem nie ma nic wspólnego, chodzi o formę rollo). Za pierwszy razem, gdy jadłem wspomniane spicy rollo zawinięte w wodorosty było po prostu idealne! Aż uroniłem łezkę. Niestety, ostatnim razem, gdy je zamówiłem, było zdecydowanie za suche i nie jestem jedyną osobą, która zwróciła uwagę na ten fakt (sprawdźcie opinie na FB).

FB: facebook.com/Mesobox/

Biała księga street foodu

Każdy z opisanych przybytków kulinarnych rozkoszy na czas pisania jego recenzji szczerze polecam, uwględniając uwagi, którymi się podzieliłem. Świat gastronomii ma do siebie to, że często się zmienia, niekoniecznie na lepsze. Jeśli podczas kolejnej wizyty w tych miejscach jakość drastycznie się obniży, na pewno dam o tym znać.

Napisz w komentarzach jakie miejscówki powinienem sprawdzić Twoim zdaniem. Razem stworzymy system gwiazdek szpanu popularniejszy od Michelin! 😉 A na pewno bardziej przydatny na codzień.

Hola @ me:

Wujek Franki na FB

Mail: franki [małpa] kreatorium.com

2 komentarze do: „Najlepsze miejscówki z szamą w Polsce

  1. po co artykuł opisujący 2 miejsca? idź na kurs dziennikarstwa

    1. po co te nerwy? 🙂
      Matematycznie patrząc miejsca są 3 – to po pierwsze.
      A po drugie napisałem: „Chwilowa krótkość listy nie wynika z tego, że tak mało miejsc jest wartych polecenia, jeno z faktu, że chcę dać już jakieś rekomendacje, a niekoniecznie chce mi się pisać za jednym posiedzeniem kolejną księgę Pana Tadeusza, jeśli łapiesz alegorię.”

      Tym razem chyba alegoria nie została złapana. xD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *